Gdzie uciec przed wakacjami w Parawanlandii?

Niepewna pogoda, tłumy walczące o każdy metr kwadratowy plaży, nieprzyzwoicie wysokie ceny wszystkich usług, ogłuszający hałas – z tym kojarzy się pobyt nad polskim morzem w sezonie. A jednak wciąż można tu znaleźć miejsca, które nie tylko zachwycą naturalnym krajobrazem, ale też pomogą odzyskać wewnętrzny spokój.

Parawan przy parawanie, niektóre wielkością i wyposażeniem przypominają apartamenty. Tysiące rozłożonych ręczników, pomiędzy którymi torują sobie drogę rozkrzyczani urlopowicze i równie głośni obnośni sprzedawcy lodów. Tak wygląda w wakacje Parawanlandia, jak złośliwie nazywa się najbardziej oblegane nadmorskie miejscowości, czyli Władysławowo, Sopot, Gdynię, Jastarnię, Międzyzdroje, Ustkę czy Kołobrzeg.

Z roku na rok coraz więcej Polaków spędza wolny czas w znanych i popularnych nadbałtyckich miastach, chociaż wiedzą, co ich czeka: tłumy, hałas i parawaning na plażach, ceny wszystkich usług – od zakwaterowania, poprzez wyżywienie, na atrakcjach kończąc – nieadekwatne do ich jakości, kapryśna pogoda, minimalna szansa na prawdziwy wypoczynek.

Naturalne inhalacje, ruchome wydmy i windsurfing

Pobyt nad morzem nie musi oznaczać codziennej walki o każdy metr kwadratowy plaży i konieczności wysłuchiwania problemów nieznajomych zza sąsiedniego parawanu. Wystarczy zamiast Trójmiasta wybrać Łebę (96 kilometrów autostradą od lotniska w Gdańsku) i znaleźć się w raju dla miłośników spokoju i niemal dziewiczych krajobrazów. Istnieje wiele powodów, dla których warto spędzić urlop w tym Księstwie – w 1998 roku miasto zmieniło ustrój polityczny! – leżącym w województwie pomorskim, pomiędzy jeziorami Łebsko i Sarbsko, pośród trzech obszarów chronionych: Słowińskiego Parku Narodowego oraz rezerwatów przyrody Mierzeja Sarbska i Górkowski Las.   

Po pierwsze, występuje tu specyficzny mikroklimat o podwyższonej zawartości soli i jodu. Spacerując wzdłuż wydm, w otoczeniu nadmorskich lasów sosnowych lub nad samym brzegiem Bałtyku, korzysta się z naturalnych inhalacji, które doskonale wpływają na górne drogi oddechowe i przynoszą ulgę osobom zmagającym się z astmą.

Po drugie, to miejscowość o bardzo długiej (ponad 10 kilometrów!) linii brzegowej. Amatorzy plażowania cenią tutejsze plaże, bo są szerokie, wypełnione miękkim piaskiem i można na nie dotrzeć wieloma zejściami. Wielbicieli spacerów wzdłuż morskiego brzegu zachwycają różnorodne krajobrazy i niemal puste, dzikie plaże.

Po trzecie, okolice słyną z największego w Europie pasa ruchomych wydm objętych ochroną UNESCO. Leżą one na obszarze Słowińskiego Parku Narodowego, mają pięć kilometrów długości i kilometr szerokości, ich prędkość przemieszczania może wynosić nawet 10 metrów na rok. Najwyższa z nich – Łącka Góra ma ponad 40 metrów, a przebywając na jej szczycie można się poczuć jak na prawdziwej pustyni. Zwiedzenie „polskiej Sahary” jest obowiązkowym punktem trasy turystów przebywających w Łebie.

Po czwarte, ze względu na swoją lokalizację to idealne miejsce do uprawiania sportów, zwłaszcza windsurfingu, żeglarstwa morskiego i śródlądowego, wędkarstwa.

Zakaz budowy apartamentowców
Z powodu bliskości trzech chronionych obszarów Łeba ma bardzo rygorystyczne plany zagospodarowania przestrzennego. Władze miasta powiedziały stanowcze „nie!” apartamentowcom, argumentując swoją decyzję troską o los miejscowych pensjonatów i hoteli. Ponieważ inwestorzy chcą budować tylko w najbardziej atrakcyjnym pasie nad morzem, Łeba zatraciłaby swój niepowtarzalny urok kurortu i zaczęłaby przypominać inne miasta polskiego Wybrzeża.

Zapisy planów zagospodarowania przestrzennego dokładnie określają warunki, które musi spełniać każda inwestycja. Pozwalają niemal wyłącznie na budowę hoteli o kategorii trzech i więcej gwiazdek, wysokich maksymalnie 22 metry od poziomu gruntu. Równie dużo uwagi poświęca się ochronie przyrody, dlatego m.in. nowe obiekty mogą powstawać w odległości co najmniej 12 metrów od skraju terenu zadrzewionego, a w ich budowie nie wolno wykorzystywać materiałów odbijających światło jak lustro, narażających ptaki na zderzenia ze ścianą lub oknami i balustradami.

Atrakcyjna miejscówka na cały rok

Tam gdzie inni inwestorzy widzą ograniczenia, deweloper z Warszawy dostrzegł szansę na stworzenie dla miłośników wypoczynku obiektu na światowym poziomie. Przy ul. Nadmorskiej, 350 metrów od pięknej plaży i 300 metrów od jeziora Sarbsko, powstaje Osada Morska Resort & Spa Łeba. – Nie budujemy apartamentowca z mieszkaniami na sprzedaż. Na sześciohektarowej działce staną dwa nowoczesne budynki wraz z pełną infrastrukturą hotelową o standardzie czterech gwiazdek. Wykorzystujemy naturalne materiały: drewno, kamień, szkło – wyjaśnia Artur Wach, przedstawiciel dewelopera.

W pierwszym budynku znalazły się standardowe pokoje dwuosobowe o powierzchni 22 m kw. oraz pokoje rodzinne, w drugim będą dwu- lub trzypokojowe apartamenty 34-55 m kw., wiele dwupoziomowych, wszystkie wyposażone w aneks kuchenny, do każdego przypisane miejsce parkingowe. – Osada Morska Resort & Spa Łeba to efekt dwudziestoletnich doświadczeń dewelopera i operatora hotelarskiego. Dzięki tej wiedzy hotel został zaprojektowany tak, aby każdy jego metr kwadratowy był wykorzystany. Dla gości powstają baseny, wewnętrzny i zewnętrzny z podgrzewaną wodą, jacuzzi, strefa Wellness & Spa, restauracja, boisko do siatkówki, korty, plac zabaw dla dzieci. Zgodnie z wymaganiami planu zagospodarowania przestrzennego tylko 15 proc. sześciohektarowej działki może zostać zabudowane, w pozostałe 85 proc. nie będziemy ingerować – ujawnia Artur Wach.

Inwestycja, która staje się drugim domem

Osada Morska Resort & Spa Łeba otworzy się na pierwszych gości w drugim kwartale 2021 roku. Ale już dziś można mówić o sukcesie. Pierwszy etap sprzedano w 50 proc. Inwestor przewiduje, że w czasie wakacji sprzeda około 40 proc. apartamentów. Wzrost  zainteresowania inwestycjami w condohotele to efekt zmiany oczekiwań, zwłaszcza w kwestii zaplecza lokalowego podczas pobytu nad Bałtykiem. – Coraz więcej Polaków myśli, że dobrze mieć apartament nad polskim morzem. Ten w condohotelu to nie tylko pewna miejscówka, ale także szansa na zwrot inwestycji, bo przecież poza sezonem tego typu obiekty żyją dalej. A doświadczenie koronawirusa jeszcze bardziej uświadomiło, że apartament w condohotelu może stać się drugim domem – tłumaczy Artur Wach.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, deweloper proponuje dwie opcje udziału w  inwestycji Osada Morska Resort & Spa Łeba. Pierwsza: condo – dla tych, którzy rozumieją, że inwestycja ma zarabiać, a robi to, gdy jest wynajmowana. Stopa zwrotu: 8 proc. Druga: pobyt właścicielski – dla tych, którzy przyjeżdżają nad morze tylko w sezonie, a kiedy ich nie ma, apartament może zostać wynajęty. Podział zysku: 30 proc. dla operatora, 70 proc. dla klienta. – Są tacy, którzy wcale nie chcą wynajmować. Interesuje ich tylko posiadanie własnej nieruchomości nad morzem. Dlatego oferujemy własność apartamentu z księgą wieczystą i udziały w infrastrukturze – wyjaśnia przedstawiciel dewelopera. I dodaje, że klienci, którzy dokonali zakupu  w Łebie, mogą skorzystać z promocji, czyli pobytu w już istniejącym Saltic Resort & Spa w Grzybowie, żeby zobaczyć, jak funkcjonuje condohotel.

Czy jednak sukces takich inwestycji jak Osada Morska nie spowoduje, że wkrótce i ta okolica zrobi się tłoczna? – Nie, historia pokazała, że w Łebie to nie pieniądze liczą się najbardziej, ale klimat. A miejsca na takie obiekty jak nasz wcale nie jest tak dużo – uspokaja Artur Wach.